Począwszy od certyfikowanych materiałów z takich surowców jak bambus, pokrzywa i eukaliptus, przez guziki z kokosa, po kartony pochodzące z recyclingu – Closh na każdym etapie produkcji korzysta wyłącznie z ekologicznych materiałów. To alternatywa dla klientów pragnących chronić środowisko naturalne i zadbać o siebie samych. „Marce Closh przyświeca hasło: wybrałaś lepiej dla siebie i dla naszej planety” – mówi Patrycja Jaskot, właścicielka firmy Closh.
Blanka Dżugaj: Przemysł odzieżowy to jeden z największych trucicieli środowiska naturalnego. Czy można zmienić tę sytuację? Czy moda może być bardziej eko?
Patrycja Jaskot, właścicielka firmy Closh: Najprostsza droga do osiągnięcia tego celu, to przestać kupować ubrania na taką skalę jak obecnie. Ile ubrań leży w naszych szafach i czeka na „kiedyś”, które nigdy nie nadejdzie? Ba! O ilu z tych rzeczy już dawno zapomnieliśmy? Płyniemy razem z nurtem szalonej konsumpcji. Kilka lat też należałam do grona takich konsumentów. Gdy zaczęłam wprowadzać zmiany w swoim stylu życia, na bardziej ekologiczny, przyszedł także moment, by rozprawić się ze swoją szafą. Nadmierna ilość ubrań zaczęła mnie przytłaczać. Przeczytałam kiedyś, że Barack Obama, Mark Zuckerberg i Steve Jobs, aby ograniczyć chaos i stres w swoim życiu, istotnie zredukowali garderobę. Mam podobnie – gdy mam za dużo rzeczy i bałagan, czuję niepokój. Nadzieję pokładam w ruchu slow fashion, który zmienia nawyki zakupowe: kupuj mniej a lepiej, stawiaj na jakość, nie ilość. A odpowiadając na pytanie: tak, moda może być bardziej eko, ale to wymaga większego wysiłku i pieniędzy. Prowadzenie ekologicznej marki odzieżowej w sposób transparentny, to jak podróż do Zakopanego przez Szczecin. Ale widzę w tym sens i wierzę mocno w metodę małych kroków.
Ten artykuł dostępny jest tylko dla zalogowanych użytkowników.
Zarejestruj się bezpłatnie, aby otrzymać dostęp do ARTYKUŁÓW PREMIUM oraz newslettera.








