Do rolnictwa ekologicznego trzeba podejść bardzo kompleksowo. Są producenci, którzy oczekują zysków już na samym początku, tymczasem to nie tędy droga – mówi w rozmowie z Ekobiznes Agnieszka Jereczek z Pomorskiego Ośrodka Doradztwa Rolniczego.
Radosław Święcki: Wygrała pani właśnie konkurs Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi na najlepszego doradcę w zakresie rolnictwa ekologicznego. Czym sobie pani zasłużyła na ten tytuł?
Agnieszka Jereczek: Zacznę od tego, że konkurs na najlepszego doradcę w zakresie rolnictwa ekologicznego po raz pierwszy miał miejsce w ubiegłym roku. Powstał on z inicjatywy Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi w porozumieniu z Centrum Doradztwa Rolniczego w Brwinowie. Od lat odbywają się konkursy, w których nagradza się najlepsze gospodarstwa ekologiczne. Uznano, że może warto też wyróżnić doradców – osoby, które przyczyniają się do rozwoju rolnictwa ekologicznego.
Dlaczego zajęłam pierwsze miejsce? Myślę, że po prostu zauważono to co robię na co dzień, moje zaangażowanie w rozwój i promocję rolnictwa ekologicznego. Zajmuję się w Ośrodku Doradztwa Rolniczego przede wszystkim rolnictwem ekologicznym. Od początku mojej pracy starałam się działać aktywnie, mieć ciągły kontakt z rolnikami ekologicznymi, słuchać ich uwag, potrzeb, na bieżąco śledzę zmiany w przepisach i informuję o nich rolników. Odwiedzam również gospodarstwa ekologiczne i muszę powiedzieć, że na takich spotkaniach bardzo wiele się dowiaduję, są one dla mnie bardzo inspirujące.
Zobacz też: Agnieszka Jereczek nagrodzona w konkursie Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi

Jak pani współpraca z rolnikami wygląda na co dzień? Przychodzą i mówią np., że chcą przestawić się na gospodarstwo ekologiczne?
Najczęściej rolnicy trafiają do mnie z polecenia innych ekologów lub są do mnie przekierowywani przez doradców pracujących w terenie. Jeśli rolnik ma konkretną specyfikację produkcji, sprecyzowane plany na swoje gospodarstwo, to kierują taką osobę do mnie.
Przeczytaj także: Czym jest ekologia?
Zdarza się, że trafiają do pani rolnicy – nomen omen – „zieloni” w temacie?
Owszem. Przychodzą rolnicy, z którymi zaczynamy współpracę od podstaw. Są producenci, którzy do tej pory gospodarowali w sposób konwencjonalny i usłyszeli gdzieś o systemie certyfikacji, bądź – jak mówią – nie używali do tej pory nawozów sztucznych i w związku z tym zastanawiają się, czy ekologia nie jest dla nich właściwą ścieżką. Pytają co zrobić, by uzyskać certyfikat gospodarstwa ekologicznego. Przychodzą do mnie również ci, którzy taki certyfikat już posiadają (niektórzy od lat), ale chcą coś zmienić, chcą się poradzić.
Rolnictwo ekologiczne – jak zacząć?
Pozostańmy przy tych początkujących. Na pewno słyszy od nich pani pytanie: od czego zacząć?
Zawsze odpowiadam, że najlepiej zacząć od poszerzenia swojej wiedzy. Chodzi tu przede wszystkim o zasady produkcji ekologicznej. Zachęcam rolników, by wykonali badania gleby. Wiele zależy tu od typu produkcji; bywają przecież gospodarstwa, które mają specjalizację np. sadowniczą czy warzywną. Na początku staram się przekazać pewną dawkę wiedzy o zasadach produkcji, o tym na czym należy się skupić. Jeśli są to uprawy polowe, to podstawą jest płodozmian. Udało nam się w ośrodku wydać kilka broszur dotyczących zasad produkcji ekologicznej, więc na szczęście mamy pewne materiały szkoleniowe, które możemy przekazywać. Mamy też bazę wiedzy w formie elektronicznej – dostępnej na stronie internetowej podr.pl .
Chciałabym w tym miejscu obalić mit, jaki panuje w społeczeństwie, odnośnie tego, że w rolnictwie ekologicznym tak naprawdę niczego nie można stosować. Tymczasem to nieprawda. Nie mówimy o zaniechaniu nawożenia w rolnictwie ekologicznym – wręcz przeciwnie. Jeśli ktoś posiada zwierzęta, to wiadomo, że podstawą nawożenia będzie obornik i inne nawozy organiczne plus te, które dopuszczone są przez listę IUNG (Instytut Uprawy, Nawożenia i Gleboznawstwa – red.), jak choćby wapno. W ekologii musimy dbać o uregulowany odczyn gleby – na podstawie wskaźnika pH. Nie może on być zbyt niski (kwaśny), bo inaczej trudno o „cuda” w plonowaniu. Zainteresowanych tą kwestią odsyłam do strony internetowej naszego ośrodka, tam jest wspomniana baza wiedzy na ten temat.
Podczas spotkań z rolnikami zwracam również uwagę na kwestię, której nie da się uniknąć, czyli dokumentację. Wskazujemy jakie rejestry należy prowadzić, z jakimi trzeba się liczyć kontrolami i w jaki sposób się one odbywają.
Muszę tu też powiedzieć, że mam szczęście pracować z rolnikami, którzy są bardzo otwarci i sympatyczni. Tych, którzy przystąpią do systemu certyfikacji zachęcam do dołączenia w szeregi stowarzyszenia „BioPomorze”- stowarzyszenia producentów ekologicznych, które udało się w naszym województwie utworzyć . Myślę, że dla tych rolników dołączenie do tego grona to okazja do wymiany wiedzy, doświadczeń i generalnie szansa na ogromne wsparcie.
Od kupowania do sprzedaży
Rolnictwem ekologicznym zainteresowani są młodzi rolnicy, czy też także ci bardziej doświadczeni?
Przekrój jest tu całkiem spory – od młodych rolników, po tych, którzy są już w wieku przedemerytalnym i noszą się z myślą o przekazaniu gospodarstwa. Muszę panu powiedzieć, że właśnie od tych bardziej doświadczonych rolników, którzy zajmują się rolnictwem ekologicznym od kilku ładnych lat słyszę, że nawet gdyby zlikwidowano system dopłat, to i tak pozostaliby przy ekologii. Dlaczego? Bo widzą różnice w swoim sposobie gospodarowania, zużywają mniej paliwa i co chyba najistotniejsze – po tym jak przestali wykonywać opryski środkami chemicznymi dostrzegają poprawę, jeśli chodzi o swój stan zdrowia!
Trafiają też do mnie osoby, które do tej pory rolnictwem się nie zajmowały, zdecydowały się na przebranżowienie i postawienie właśnie na rolnictwo ekologiczne. Osoby te kupują produkty ekologiczne i pomyślały, by produkować taką żywność również dla innych.
Mamy w tej chwili jakieś zauważalne trendy w rolnictwie ekologicznym?
Z pewnością widzimy cały czas rosnący rynek żywności ekologicznej. Polacy co roku wydają więcej pieniędzy na żywność ekologiczną. Najchętniej kupowane są warzywa, owoce, nabiał. Dostrzegamy również tendencję do zakupów produktów lokalnych. Ludzie nie chcą kupować czegoś z zagranicy, czy z południa naszego kraju, a surowce z naszego regionu. Skracanie tego łańcucha dostaw żywności zyskało na znaczeniu.
Rośnie rynek żywności ekologicznej
Co jest w tej chwili hitem na Pomorzu?
Myślę, że wszelkiego rodzaju produkty z wysoką zawartością dobroczynnych składników – dbamy o odporność. Dostrzegam zwiększone zainteresowanie kiszonkami. Przyznam, że sama w tym roku po raz pierwszy jadłam kiszoną rzodkiewkę. Poza tym wszelkiego rodzaju soki owocowe czy syropy z dużą zawartością witaminy C – jagoda kamczacka, czarna porzeczka czy maliny. Muszę tu powiedzieć, że na przestrzeni ostatnich lat dostrzegłam sporą zmianę u producentów. Widząc zainteresowanie konsumentów ekoproduktami, chcą iść w stronę przetwórstwa, podczas gdy wcześniej stawiali bardziej na sprzedaż surowców (świeże warzywa i owoce), tak by sprzedać je od razu, prosto po zbiorze.
Nie mogę nie zapytać o to, o co ci początkujący rolnicy na pewno pytają – czy to wszystko się opłaca?
Jak najbardziej. Do produkcji ekologicznej mamy wsparcie z Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich – dopłaty powierzchniowe do hektara, ale i na inwestycje. Ponadto rolnik może sprzedać taki produkt w wyższej cenie niż towar konwencjonalny, a jeśli nie sprzedaje tylko surowca to dochodzi aspekt produktu przetworzonego. Są wyliczenia ekspertów, które jasno pokazują, że produkty przetworzone przynoszą większe zyski niż te świeże. Nie ma tutaj chociażby strat produktowych. Jeśli nie sprzedamy warzyw czy owoców „na świeżo”, to potem się one do niczego nie nadają, a tymczasem produkt przetworzony może trochę poleżeć.
To, że rolnictwo ekologiczne jest opłacalne potwierdzają moje rozmowy z producentami, dla których z oczywistych względów element ekonomiczny jest istotny, bo przecież nie chodzi o produkcję jedynie dla własnej satysfakcji. Trzeba jednak do tego wszystkiego podejść bardzo kompleksowo. Są producenci, którzy oczekują zysków już na samym początku, tymczasem to nie tędy droga. Najpierw trzeba poznać zasady produkcji, wiedzieć co się chce produkować, do jakiego klienta dotrzeć. Muszę dodać, że zawsze powtarzam rolnikom, by cenili swój produkt, by nie wstydzili się tego, że jest on trochę droższy. Skoro produkują coś, co jest wyższej jakości, to musi to mieć swoją wartość.
Ile w ogóle mamy w Polsce gospodarstw ekologicznych?
Wg danych z IJHARS (Inspekcja Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych – red.) na dzień 31.12.2020 r. w skali kraju producentów rolnych mamy 18 575, zaś przetwórni 1104. Na Pomorzu pierwsza grupa liczy – 521, zaś przetwórni, a raczej producentów którzy przygotowują produkty do sprzedaży mamy 54. Mamy niestety problem z typowymi przetwórniami, które skupowałyby produkty ekologiczne, bo wspomniani producenci, którzy zajmują się przygotowaniem do sprzedaży, to w większości są firmy, które sprowadzają z zagranicy lub od kogoś skupują produkt, a następnie go jedynie przepakowują, konfekcjonują, etykietują. Dobrym przykładem jest tu cukier trzcinowy BIO, który sprowadzany jest w dużych tonażach, a potem przepakowuje się go do kilogramowych bądź półkilogramowych opakowań. I ten producent już się liczy, jako ten, który przygotowuje produkt do sprzedaży, a przecież on nie przetworzył tego surowca.
Nie każdy produkt wiejski to produkt ekologiczny
Czy rolnictwo ekologiczne stanie się w przyszłości trendem?
Powiem szczerze, że nie lubię określenia że mamy „trend” czy „modę na ekologię”. Bo to mogłoby sugerować , że jest to kierunek chwilowy i może się zmienić. A tak nie jest. Myślę, że rosnące zainteresowanie produktami ekologicznymi – a będzie jeszcze większe – to bardziej potrzeba ze strony konsumentów, jak również producentów. Klienci są już znużeni zakupami produktów wysokoprzetworzonych, często małowartościowych, a poszukują produktów wyższej jakości.
Wiele osób niestety wciąż błędnie utożsamia każdy produkt wiejski z produktem ekologicznym, a przypomnę, że produkty eko podlegają procesowi certyfikacji. Należy podkreślić, że tylko ci producenci, którzy podlegają pod ten proces kontroli, mają prawo używania logo rolnictwa ekologicznego (zielony euroliść) i nazywania swojego produktu „ekologiczny”, „BIO”, czy „organiczny”. Pozostali, którzy produkują bez nadzoru jednostki certyfikującej nie mają prawa nazywać swoich produktów eko.
Myślę, że mamy jeszcze dużo do zrobienia, jeśli chodzi o zwiększanie świadomości ekologicznej. Wydaje mi się jednak, że jeśli będziemy więcej mówić o tym co to znaczy produkt ekologiczny, czym jest euroliść, to będziemy mieli efekty. Na pewno im wcześniej edukacja w tym zakresie się zacznie, tym lepiej, co widzę chociażby po swojej córce, która podczas zakupów zwraca uwagę właśnie na produkty ekologiczne. Nie ukrywam, że odczuwam wówczas ogromną dumę (śmiech).
Trudno o lepszą puentę naszej rozmowy.
Rozmawiał Radosław Święcki
Ekobiznes.pl to specjalistyczny serwis informacyjny o ekologii w biznesie. Codziennie publikujemy najświeższe ekonewsy i autorskie wywiady z przedstawicielami świata nauki i biznesu. Znajdź nas na Linkedinie lub Facebooku, albo subskrybuj Newsletter i bądź na bieżąco z najciekawszymi ekoinformacjami.


