Krany i światło na fotokomórkę, w toalecie ekopapier, a woda do picia tylko z dystrybutora. A do tego liczne akcje promujące zachowania proekologiczne. „Nie łudzę się, że ktoś po kilku dniach uczęszczania do naszego klubu stanie się ekofanem, ale może coś się zmieni w jego codziennych decyzjach konsumenckich” – mówi w rozmowie z Ekobiznes Lara Dobosz, CSR & Business Development Director w sieci Klubów Fitness UP.
Julia Szypulska: Nazywacie państwo siebie siecią klubów z misją. Na czym ta misja polega?
Lara Dobosz, CSR & Business Development Director w sieci Klubów Fitness UP: Przede wszystkim chcieliśmy zmienić postrzeganie naszych klubów jako miejsc, gdzie kładzie się nacisk jedynie na ćwiczenia fizyczne i pracę nad swoją formą. Postanowiliśmy wyjść na zewnątrz i zadbać o nasze środowisko wokół. Dlatego dość mocno, od samego początku, organizowaliśmy różne akcje i eventy związane z ekologią, no-waste, zdrowym trybem życia. Później przeszkodziła nam w tym niestety pandemia, ale teraz powoli wracamy do działań tego typu.
Po pierwsze, edukacja
W czym przeszkodziła pandemia?
Wystartowaliśmy z warsztatami, które się nazywały „UP Edukacja” i w naszym grafiku, poza tradycyjnymi zajęciami sportowymi, były też zajęcia edukacyjne. Odbywały się one w każdy drugi poniedziałek miesiąca i były zawsze otwarte dla wszystkich chętnych. Czyli nie tylko dla klubowiczów, ale też dla osób niemających naszego karnetu. Na te zajęcia zapraszaliśmy osoby, które były związane z ekologią. Czyli albo z trendem zero waste albo ze slow life, albo były to osoby powiązane z fundacjami np. z Podzielnią. Robiliśmy wspólnie u nas wykłady, warsztaty np. jak zrobić naturalne kosmetyki, jak przerabiać t-shirty na inne rzeczy i dać im drugie życie. Byli też kucharze, zwykle w okolicy świąt, którzy radzili, co można zrobić z żywnością, która zostaje nam po świętach, żeby jej nie marnować, lub gdzie ewentualni można ją oddać. Jak zrobić nowe potrawy z tego, co zostało? Cieszyło się to sporą popularnością. Później pandemia nam to uniemożliwiła, bo nie mogliśmy organizować eventów. Teraz mamy nadzieję do tego wrócić, bo ten bezpośredni kontakt z ludźmi, którzy przychodzili choćby tylko posłuchać, jest z naszego punktu widzenia, najcenniejszy.
Czyli ta misja towarzyszyła wam od początku funkcjonowania klubu?
Tak, to było wiadome od początku.
Ile w tej chwili klubów funkcjonuje w ramach sieci i od kiedy jesteście na rynku?
Od ponad trzech lat i w tej chwili mamy 5 klubów, ale mamy w planach otwarcie niebawem kolejnych klubów UP – jednego w Poznaniu i jednego w Swarzędzu, a zamierzamy też rozpocząć działalność w innych miastach.
Czy państwa klienci to osoby zainteresowane ekologią i przychodzą do was z uwagi na wspólne przekonania, czy to raczej wy ich edukujecie?
To chyba jednak my próbowaliśmy ich zarazić ekologią, wprowadzając na przykład rozwiązania, które bezpośrednio ich dotyczą. Na przykład nie sprzedajemy wody w plastikowych butelkach, tylko dajemy wodę za darmo do własnych pojemników.
Nie było miesiąca żeby nie odbywała się jakaś akcja, zawsze nakierowana na próbę ochrony lokalnego środowiska. Było to na przykład sprzątanie okolicznych lasków, ale też to, co się działo w klubie. Przed nadejściem wiosny mieliśmy np. wietrzenie szaf, kiedy można było wymienić się ubraniami sportowymi. Pamiętam, że ta akcja cieszyła się dużą popularnością, bo czasem jest tak, że z czegoś wyrastamy, zmieniamy rozmiar albo kolor przestaje nam odpowiadać. Te rzeczy ludzie przynosili czyste, zadbane, a klienci chętnie się nimi wymieniali. To, co zostało przekazywaliśmy fundacjom zajmującym się zbieraniem odzieży dla potrzebujących.
Zbieramy również książki. W każdym naszym klubie znajduje się specjalna półka, skąd klienci mogą książkę zabrać albo przynieść taką, której już nie potrzebują. Przy czym, co chciałabym podkreślić, w tych akcjach nie chodziło o to, by zrobić coś 1:1. Czyli nie jest tak, że jeśli ktoś weźmie książkę, to musi przynieść w zamian inną. Można książkę tylko zostawić, lub tylko zabrać sobie do przeczytania.
Mieliśmy też akcję, jeszcze przed pandemią, dla WOŚP, gdy zbieraliśmy książki przeznaczone do sprzedaży. Tylko w jednym klubie zebraliśmy 700 książek. Trafiły one do sztabu WOŚP, gdzie ludzie przychodzili i wybierali coś dla siebie. Byliśmy wtedy bardzo mile zaskoczeni, bo spodziewaliśmy się, że w zamian za to będą wrzucać do puszek niewielkie kwoty, tymczasem wrzucali po kilkadziesiąt złotych.
Po drugie, ograniczenie plastiku
Czyli tyle, co za nową książkę?
Tak, to było bardzo budujące. Książki nadal są w naszych klubach – można je wziąć, można przynieść własną, a można też przeczytać i zwrócić. Mamy tu pełną dowolność. Była też akcja poświątecznych niechcianych prezentów. Tu jednak bardziej chodziło o gadżety. Czasem firmy obdarowują swoich pracowników, a my akurat dwa swoje kluby w Poznaniu mamy w bardzo biznesowych miejscach, bo jedno to jest Business Garden, drugie to jest Pixel, jakimś kolejnym breloczkiem, zawieszką do kluczy czy kubkiem. Mogli więc to zwrócić i wybrać coś, czym się zainteresowali. A to, co zostało trafiło do Podzielni.
Czy możemy na chwilę wrócić do wątku wody? Jak klienci zareagowali na wieść, że nie kupią u was wody w butelkach?
Na początku w wielu akcjach mieliśmy takie szklane butelki, które można było u nas albo kupić, albo wygrać w różnych konkursach. Jak ktoś nie miał butelki, to pożyczaliśmy mu szklankę wykonaną z solidniejszego szkła, żeby mógł tam sobie nalać wody. Woda w naszych dystrybutorach jest zimna, cieplejsza i gazowana do wyboru oraz cały czas dostępna. Teraz klienci się do tego już przyzwyczaili, przychodzą z własnymi bidonami i chętnie korzystają z tego udogodnienia.
Pracownicy muszą dawać przykład
Czyli udało się ich skutecznie wyedukować?
Tak, zwracaliśmy bardzo dużą uwagę, żeby plastiku było najmniej. Staraliśmy się też tę zasadę wpoić naszym instruktorom. Zresztą sama też prowadzę zajęcia i zabieram ze sobą bidon, a nie wodę w plastikowej butelce. Chodzi o to, żeby nasz wizerunek był spójny z tym, czego staramy się nauczyć naszych klientów.
Nie używamy też gotówki w klubie, staramy się zbyt dużo nie drukować. Wprawdzie do niektórych obecnych rozwiązań przymusiła nas pandemia, ale nadal stosujemy ekopapier. Jest szary, ale sprawdza się równie dobrze, co tradycyjny.
To proszę jeszcze wymienić działania proekologiczne wprowadzone w waszej organizacji. Wspomniała już pani o wodzie, ekopapierze i ograniczaniu drukowania. Co jeszcze?
We wszystkich klubach mamy ograniczniki zużycia wody. Nie chcemy dopuścić do sytuacji, ze ktoś zapomni zakręcić wodę i ona sobie leci i się marnuje.
Czyli macie krany sterowane fotokomórką …
Tak, podobnie jest ze światłami. Nie jest tak, że gdzieś przez cały czas, np. w pomieszczeniu socjalnym, pali się światło. Staramy się też wybierać rzeczy, a teraz pojawiło się trochę takich sprzętów do fitnessu, które są wykonane z materiałów, nazwijmy je eko, czyli np. maty z bambusa. Chcielibyśmy iść w tym kierunku i wybierać rzeczy, które są przyjazne dla środowiska.
Poza tym we wszystkich pomieszczeniach znajdują się specjalne skrzynki do segregacji śmieci, także w salach fitness czy w siłowni. Czyli jeśli ktoś jednak ma tę plastikową butelkę, to ma też ją gdzie wyrzucić, a jeśli chce się pozbyć papieru, to też jest na to miejsce.
W planach – większe, ponadlokalne akcje
A co w przyszłości?
Pomysłów mieliśmy bardzo dużo, ale niektóre musieliśmy odłożyć. Myśleliśmy na przykład o bieżniach napędzanych jedynie siłą mięśni, które w zamian dawałyby prąd. W tej chwili jesteśmy w takim momencie, gdzie z jednej strony postawiliśmy na rozwój i to, by klubów było więcej. Z drugiej strony, w ostatnim czasie walczyliśmy o przetrwanie, to były dla branży ciężkie miesiące. Na pewno chcielibyśmy wziąć udział w większych akcjach społecznych i ekologicznych, czyli już nie tylko lokalnie w klubach. Do wielu sprawdzonych pomysłów będziemy chcieli w miarę możliwości wracać.
Pozostaje mi tylko życzyć czasów bardziej sprzyjających różnego rodzaju inicjatywom.
Nie tracę nadziei, że tak będzie. Najbardziej zależałoby mi na nawiązaniu współpracy z ludźmi, którzy mogliby podzielić się swoją wiedzą i sprawić, że nasi klienci zmienią swoją świadomość. Oczywiście nie łudzę się, że ktoś po kilku dniach uczęszczania do naszego klubu stanie się ekofanem, ale może coś się zmieni w jego codziennych decyzjach konsumenckich. Na przykład idąc na zakupy, weźmie ze sobą torbę albo koszyk, że nie będzie każdego owocu pakować w foliową torebkę. Chodzi nam o takie małe kroki, do których jeśli się przyzwyczaimy, to z czasem staną się naszymi nawykami.
Ekobiznes.pl to specjalistyczny serwis informacyjny o ekologii w biznesie. Codziennie publikujemy najświeższe ekonewsy i autorskie wywiady z przedstawicielami świata nauki i biznesu. Znajdź nas na Linkedinie lub Facebooku, albo subskrybuj Newsletter i bądź na bieżąco z najciekawszymi ekoinformacjami.


