„Zamiast pozbywać się wody z miasta, retencjonujemy ją tam, gdzie ona powstaje” – mówi Justyna Glusman z Urzędu m.st. Warszawy

Justyna Glusman, dyrektorka koordynatorka ds. zrównoważonego rozwoju i zieleni Urzędu m.st. Warszawy Fot. materiały prasowe

Warszawa chce być miastem-gąbką, zatrzymującym jak największą ilość wody. Wspieranie małej retencji, motywowanie deweloperów, by w ramach swoich inwestycji uwzględniali potrzeby retencji wód opadowych, zmiana zarządzania miejskimi kanałami, rozbetonowanie 1,4 ha terenów przyulicznych – to tylko część z działań stołecznego ratusza. „Musimy budować odporność miasta na zmiany klimatu, które już nastąpiły” – mówi Justyna Glusman, dyrektorka koordynatorka ds. zrównoważonego rozwoju i zieleni Urzędu m.st. Warszawy.

Blanka Dżugaj: Polskie miasta mają problem z retencją wody – magazynują jej zaledwie około 6,5 proc., a według ekspertów, mogłyby aż 45 proc. Jak to wygląda w przypadku stolicy? Ile wody jesteśmy w stanie zmagazynować?

Justyna Glusman, dyrektorka koordynatorka ds. zrównoważonego rozwoju i zieleni Urzędu m.st. Warszawy: Nie dysponujemy wartością procentową w zakresie możliwości retencyjnych w Warszawie. Ale ogólny problem z magazynowaniem wody na terenie Polski jest nam znany. Dlatego podejmujemy wiele działań, które mają zwiększyć retencję i zatrzymać jak największą ilość wód opadowych w miejscu ich wystąpienia. Działania te wynikają m.in. z Programu ochrony środowiska i ze Strategii adaptacji do zmian klimatu dla m.st. Warszawy oraz przygotowanego w 2020 roku Warszawskiego programu ochrony zasobów wody, który wskazuje na konkretne działania realizujące miejską strategię adaptacji.

Ten artykuł dostępny jest tylko dla zalogowanych użytkowników.

Zarejestruj się bezpłatnie, aby otrzymać dostęp do ARTYKUŁÓW PREMIUM oraz newslettera.

Załóż konto

Artykuł dostępny tylko dla zalogowanych użytkowników
Exit mobile version